Wędrówka na Pożegnanie Jesieni na Jurze 2016

10

 

Dolinki, skałki, jaskinie …

 

Tegoroczny survivalowy rajd im. Piotra „HANSA” Sołka rozpoczął się na dworcu PKS w Rzeszowie, od małej grupy ze sporymi plecakami. Po dotarciu do Krakowa nasze grono trochę się powiększyło, a potem z każdym kolejnym etapem dołączały nowe osoby. Zjechaliśmy się do Bolechowic z Warszawy, Poznania, Krakowa, Rzeszowa, Jarosławia, Łańcuta i wielu innych miejsc, gdzie na co dzień mieszkamy i pracujemy.

W prawie pełnym składzie wyruszyliśmy na szlak wiodący przez Dolinki Krakowskie. Piękna słoneczna pogoda sprawiła, że mogliśmy się do woli i bez pośpiechu rozkoszować wspaniałymi widokami białych wapiennych skał w zieleni ostatnich traw i różnokolorowych liściach. Niezwykle zmienne kształty ostańców są miejscem treningów wspinaczkowych i znajdują odzwierciedlenie w nadawanych im nazwach. Iglica zadziwia swoją smukłością, a Dupa Słonia jest faktycznie wielka, ciężka i obła. Podziwialiśmy kolejno Dolinę Bolechowicką z największą w regionie skalną Bramą Bolechowicką, Dolinę Kobylańską z kapliczką w grocie skalnej i Dolinę Będkowską z wodospadem Szum. Wraz z szybko zapadającym zmrokiem dotarliśmy do schroniska w Łazach, gdzie czekał ciepły obiad i zasłużony wypoczynek po dniu pełnym wrażeń.

Poranek powitał nas pochmurny i wietrzny. Po śniadaniu wyszliśmy na krótki spacer przez łagodne, zalesione wzgórza do Kalwarii Jerzmanowickiej. Szczególnego smaku nabierały tutaj jesienne jabłka w sadach i na dzikich jabłonkach, którymi hojnie raczyliśmy się w czasie marszu. Mieniące się jesienne liście pod nogami i spokojne krajobrazy roztaczające się wokół były kwintesencją tytułowej „Wędrówki na Pożegnanie Jesieni na Jurze”. Wracaliśmy do schroniska wraz z pierwszymi, drobnymi i nieśmiałymi płatkami śniegu. Na długi wieczór zgromadziliśmy się wszyscy razem, świętując rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Wypełniły go występy najmłodszych uczestników rajdu, wspólne śpiewy i rozmowy. Nie zabrakło kawy i herbaty, fachowo serwowanej przez małe gosposie. Było też coś na ząb. Pomimo jesiennej pory nie byliśmy jedynymi gośćmi w schronisku. Towarzyszyli nam harcerze, którzy zdobywali nowe sprawności.

Kolejny, niestety ostatni już dzień na Jurze, spędziliśmy zwiedzając jaskinie i wspinając się na najwyższe wzniesienie w tej części, zwane Grodziskiem. Jaskinia Nietoperzowa jest jedną z największych w tamtym rejonie, udostępnioną do zwiedzania. Utrzymuje się w niej przez cały rok stała temperatura, około 8oC, dzięki czemu mogliśmy się trochę zagrzać. Oprócz form skalnych typowych dla jaskiń, zobaczyliśmy w niej wiele szczątków zwierząt kopalnych i ślady bytowania pradawnych ludzi. Poczuliśmy się też jak na planie filmowym, bo stanowiła już scenografię do kilku filmów. Zgodnie z nazwą, na jej ścianach zimują nietoperze, niestety znacznie mniej liczne niż dawniej. Wszystkiego tego mogliśmy dotknąć, zobaczyć i posłuchać ciekawych opowieści przewodnika po tej jaskini. 

Żegnaliśmy się z Jurą i jesienią na przystanku, czekając na busa do Krakowa. Lekki mrozik i śnieg, który pobielił okoliczne pola, przypominał o nadchodzącej zimie wielkimi, cicho padającymi płatkami.  

Zapraszamy do galerii zdjęć >>>

Agata (Dąbal)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *